Adding the modal overlay screen makes the dialog look more prominent because it dims out the page content.
Auckland
Na początek obowiązkowy spacer po centrum. Panorama miasta pięknie prezentuje się z uroczego portu jachtowego otoczonego wianuszkiem restauracyjek. Stąd podziwiać można w całej okazałości dumę Auckland – Sky Tower. Budowla ma 328 metrów i przez pewien czas uchodziła za najwyższą budowlę półkuli południowej. Obowiązkowym punktem odwiedzin w mieście jest więc wyjazd na taras widokowy i podziwianie rozległej panoramy, a także spojrzenie na miasto w dół przez fragmenty przeszklonej podłogi. Wizyta w jednej z restauracji to także miłe doznanie. My wybraliśmy dość gwarną restaurację tajską „Monsoon Poon”, w której nie tylko dobrze zjedliśmy, ale także mogliśmy skosztować soku z egzotycznego owocu o nazwie feijoa (nazywanego też z angielska ananasową guawą). Smak, że tak powiem, specyficzny
Drugim miejscem wartym odwiedzenia jest War Memorial Museum. Wiem, nazwa nie zachęca, ale muzeum jest świetne. Podzielono je na trzy części. Parter zajmuje kolekcja sztuki maoryskiej i polinezyjskiej. Można tu zobaczyć wspaniały maoryski dom spotkań, wymyślne rzeźby, łodzie, figurki i ozdoby nie tylko charakterystyczne dla rdzennej ludności Nowej Zelandii, ale także z rejonu Vanuatu, Papui i całej Polinezji. Dla przybysza z Europy miejsce całkowicie magiczne i egzotyczne. Pierwsze piętro poświęconej jest przyrodzie i ta część wydała nam się najmniej ciekawa. W końcu piętro drugie stworzono dla uczczenia nowozelandzkich ofiar wojen. Można tu znaleźć zarówno okop z czasów I wojny światowej, jak i samolot niedoszłego japońskiego kamikadze czy salę poświęconą holocaustowi ze wspomnieniami Polaków, którzy po II wojnie światowej zamieszkali w Nowej Zelandii. Nas na przykład zaskoczyła informacja jak duże straty ponieśli Nowozelandczycy w I wojnie światowej w stosunku do liczby mieszkańców – na wojnie tej zginął co piąty Nowozelandczyk! Jak widać Wspólnota Brytyjska chętnie walczyła rękami swoich odległych terytoriów. Nie ma się też co dziwić, że Nowozelandczycy wielką miłością do Brytyjczyków nie pałają.
Dwa dni w Auckland to zupełnie wystarczająco. Nowa Zelandia ma dużo więcej do zaoferowania!
styczeń 2014